Domowa przymierzalnia, czyli za co kochamy e-zakupy?

Coraz chętniej korzystamy ze zdalnych zakupów w internecie. Zalety? Duży wybór, dobre ceny, nie trzeba wychodzić z domu… Niektóre z nas jednak wciąż wolą wpaść do sklepu za rogiem czy ulubionego centrum handlowego, gdzie można natychmiast obejrzeć towar bez czekania na listonosza. Przymiarka-decyzja-zakup… Cóż, nie będziemy negować zalet sklepów stacjonarnych. Z drugiej strony – sporo kobiet jednak twierdzi, że zdecydowanie woli od przymierzalni sklepowej – przymierzalnię domową.  Zwłaszcza że nie wszystkie mamy blisko do dobrze zaopatrzonego sklepu.

 

Wyobraźmy więc sobie, że przed chwilą listonosz przyniósł nam paczkę z wymarzonym biustonoszem, który zamówiłyśmy w sklepie internetowym. Drżącymi rękoma otwieramy pudełeczko, chcąc czym prędzej wydostać nasz skarb. Pamiętając o tym, by nie odrywać metki (nienaruszony towar z metkami mamy prawo zwrócić albo wymienić!) bierzemy się do przymierzania. Czeka nas podjęcie decyzji: czy nasze cacko zostanie z nami, czy też wróci do nadawcy? Jak poddać nasz nabytek delikatnym, ale skutecznym domowym testom?

 

 

 

Po pierwsze: bez pośpiechu

 

Zarezerwujmy odpowiednią ilość czasu na decyzję. Przynajmniej pół godziny, w trakcie którego nikt nie będzie nam przeszkadzał (powiedzcie same: czy da się to osiągnąć w przeciętnym sklepie?). I lustro w dobrze oświetlonym miejscu,  najlepiej w pobliżu szafy z ubraniami. Oraz najważniejsze: odprężoną, zrelaksowaną głowę oraz ciało (nie muszę chyba przypominać, że powinno być świeże i raczej wolne od mocnych zapachów? Prysznic weźmy więc wcześniej, a perfumy odłóżmy na potem).

 

 

Po drugie: zakładamy biustonosz

 

To chyba dziecinnie proste. Każda z nas umie przecież założyć stanik, prawda? Powiem krótko: nieprawda. Wiele kobiet zakłada biustonosz w niestaranny, nieprawidłowy sposób. Skutkiem są błędne decyzje – dobieramy niewłaściwie rozmiary i kroje, a potem cierpimy z tego powodu. Można tego jednak łatwo uniknąć. Jak więc prawidłowo założyć stanik? O tym powstały już przystępne poradniki, na przykład ten. Tutaj skupimy się więc na tym, o czym rzadko mówią bra-fitterki.

 

 

Po trzecie: czy leży jak należy?

 

Tu znowu odeślę Czytelniczki do poradników na temat dobierania biustonosza, takich jak ten. Wiele poradników sklepowych jest już na bardzo dobrym poziomie – wirtualny bra-fitting to już całkiem rozwinięta dziedzina.

 

 

Po czwarte: przebieranki

 

To etap, który wiele z nas niestety pomija. Włożywszy biustonosz, podziwiamy nasz biust w pięknej koronce czy modnym deseniu. Bosko! Palce już wędrują w kierunku nożyczek, by czym prędzej obciąć tę denerwującą metkę… Nie róbmy tego! Nie pozbawiajmy się tego przywileju, jaki dają nam zdalne zakupy: sprawdzenia, jak bielizna prezentuje się pod różnymi ubraniami.

 

Zabrzmi to może banalnie, ale większość biustonoszy (wyjąwszy modele typowo sypialniane) przez większość czasu znajduje się pod strojem. W tym czasie liczy się nie uroda koronek i haftów, lecz kształt, jaki biustonosz nadaje piersiom. Dlatego przymierzmy go:

 

– pod dopasowaną, cienką bluzkę w jednolitym kolorze – w takim stroju najlepiej ocenia się kształt piersi. Czy są odpowiednio uniesione, zebrane z boków? Czy przybierają taką formę, jakiej sobie życzymy? Czy nie są zbyt szpiczaste, albo  przypłaszczone za małymi miseczkami? Czy piersi nie wybrzuszają się nad miseczkami (co także oznacza za małe miseczki)?

 

– pod bluzkę z dekoltem – jeśli nie zawsze zapinamy się pod szyję, warto wiedzieć, na jak głęboki czy szeroki dekolt będziemy mogły sobie pozwolić w danym biustonoszu.

 

– pod te ubrania, do których będziemy go nosić – jeśli nasz zakup ma nam służyć na co dzień, sprawdźmy, czy dobrze układa się pod strojami do pracy (czy nie wystaje z dekoltów, nie odznacza się pod bluzkami, czy nie przebija spod nich kolorem?). Jeśli przeznaczamy go na wyjątkowe wyjścia – przetestujmy go z wizytową sukienką czy wieczorowym topem.

 

 

Po piąte: trochę ruchu

 

Pamiętajmy, że biustonoszu nie będziemy stać ani siedzieć nieruchomo przez cały dzień.  Być może podbiegniemy do uciekającego autobusu, będziemy musiały sięgnąć na wysoką półkę regału czy podnieść upuszczony długopis. W trakcie tych wszystkich „ćwiczeń” biustonosz powinien bezpiecznie zakrywać i unieruchamiać nasze piersi. I być wygodny. Dlatego:

 

– podskocz kilka razy energicznie i sprawdź, co się dzieje z biustem i biustonoszem. To tak zwany test skokowy. Jeśli twoje piersi chcą uderzyć cię w szczękę, znaczy to, że nabytek nie podtrzymuje ich odpowiednio. Rzecz jasna, jeśli nie kupujesz biustonosza sportowego, nie możesz oczekiwać przymurowania biustu do klatki piersiowej, pewien poziom ujarzmienia jest jednak konieczny. Po teście sprawdź, czy piersi nie powyskakiwały z miseczek.

 

– schyl się, a następnie wyprostuj. Czy piersi pozostały na miejscu? Czy nie wymknęły się górą ani środkiem z biustonosza?

 

– wzrusz kilka razy ramionami, podnieś i opuść ręce. Jeśli po tych ruchach biustonosz się poprzesuwał, tył podniósł się do góry, zsunęły się ramiączka – to znaczy, że nie jest odpowiednio dobrany. Może jest za luźny pod biustem, może za mocno wydłużyłaś ramiączka, by zmieścić biust w za małych miseczkach?

 

nie musisz się kłaść – chyba, że biustonosz zamierzasz przeznaczyć do leżenia czy spania – wtedy zrób to koniecznie. Pamiętaj jednak, że większość biustów w pozycji leżącej luźno „rozpływa się” po klatce piersiowej i biustonosz prezentuje się wówczas nieciekawie. To zupełnie normalne – nie obwiniaj go o to. Jeśli jednak zamierzasz w nim spać – sprawdź, czy w pozycji leżącej nie uwiera.

 

 

Przygoda bez ryzyka!

 

Co nam grozi, jeśli pochopnie kupimy piękny, ale niedobrany biustonosz? To, że wkrótce na zawsze zamieszka w szufladzie i będzie pamiątką naszej lekkomyślności, a my być może zniechęcimy się do przygody, jaką są bieliźniane e-zakupy. I niesłusznie, bo przy odrobinie rozwagi przygoda ta wcale nie musi być ryzykowna, może przynosić same miłe niespodzianki i w ogóle ma mnóstwo uroku. Niżej podpisana na przykład bardzo ceni sobie ten moment, gdy otrzymuje paczkę – zwłaszcza elegancko zapakowaną, a przymiarki wprost uwielbia…

 

A przede wszystkim – dobre sklepy nie stwarzają problemów, jeśli klientka zdecyduje się biustonosz zwrócić. Polskie prawo gwarantuje klientom e-sklepu prawo do zwrotu towaru w ciągu 10 dni oraz otrzymania zwrotu pieniędzy. Traci się jedynie na kosztach odsyłki. Sklepy często oferują korzystniejsze warunki – np. dłuższe okresy na zwrot. I tu chętnie wspomnę o ofercie sklepu myBra, który proponuje:

 

– darmową wysyłkę

 

– aż 30-dniowy termin na zwrot niepasującego towaru

 

– możliwość wysłania zwracanego towaru za darmo (!) (z bielizną wysyłana jest specjalna etykieta do naklejenia na przesyłkę zwrotną)

 

– darmowa wysyłka towaru na wymianę (to już raczej standard).

 

Co prawda za ewentualne kolejne wymiany trzeba już płacić koszty przesyłek – ale coś za coś… sama zwracam zazwyczaj tylko raz, więc możliwość zrobienia tego za friko wygląda dla mnie całkiem kusząco.

 

Podsumowując – uważam, że zarówno zdalne, jak i stacjonarne zakupy mają niezaprzeczalne zalety. Sama jednak wolę kupować bieliznę przez internet. Bezcenna jest dla mnie ta swoboda i ilość czasu na decyzję, na którą mogę pozwolić sobie tylko w domowej przymierzalni. W sklepie pełnym ludzi ulegamy presji – pośpiech, zachęcający do zakupu sprzedawcy, gwar, atmosfera zachłannej konsumpcji 😉 Decyzja podjęta w domu zaś może być bardziej niezależna, rozważniejsza. I przypuszczam, że – gdy już znamy potrzeby swojego biustu – zwykle jest to decyzja lepsza.

 

A Wy jakie zakupy najbardziej lubicie? Czego oczekujecie od sklepów internetowych? Czy e-zakupy są Waszym zdaniem bezpieczne i komfortowe?

 

[Artykuł ten stworzyła dla nas Kasica, autorka bloga „Stanikomania” poświęconego biustonoszom – bra-fittingowi.]

komenatrzy


Znajdź nas na MyBra na Facebook

© 2014 Wszelkie prawa zastrzeżone | myBra.pl